Ulubieńcy Października

Miesiąc październik był ubogi w ilość notatek ale za to kosmetyki grane były codziennie i udało się wyłonić magiczną gupę, którą smiało można okreslić mianem Ulubieńców Października. Jak zwykle jest więcej tych tzw kolorowych, bo to one są bliższe memu sercu. Ale żeby nie było nudno są i trzy nie kolorowe. 

Seredecznie zapraszam :)
 
Ulubieńcy Października 


Z racji tego iż jak wspomniałam na początku, w ktrótkim wstępie - w paźdzerniku nie rozpieszczałam was postami - w ulubieńcach pojawi się kilka rzeczy jakich u mnie jeszcze nie widziałyście. Jak np. Bourjois Healthy Mix i puder i podkład, Misslyn paletki trzech cieni, róż Eveline czy cienie Bell. Ale po kolei .... 


Bourjois, rzut oka na zdjęcie i chyba to wystarczyło by napisać/zrobić a Wy będziecie wiedziały dlaczego właśnie te produkty "ulubiły się" w minionym miesiącu. Aczklwiek dla nie wtajemniczonych skrobnę słów kilka.
  • Bourjois HM puder - lekki, aksamitny, delikatny efekt wykończenia makijażu, bez mąki, pudrowości, ciasteczkowości na twarzy
  • Bourjois HM podkład - za naturalny efekt, za naturalny kolor, za krycie, za konsystencje, za zapach, za utrzymywanie się na twarzy. Choć jest nawilżający o lżejszej konsystencji niż 123 i jest bardziej podkładem letnim ... przy lekko sfatygowanej i zmęczonej skórze sprawdzi się idealnie.
  • Bourjois 123 - mój ideał for ever. Cudownie kremowy, naturalny w wykończeniu, świetnie kryjący, pieknie maskujący niedoskonałości, przebarwienia. Jest uniwersalny, mam tu na myśli to, że nadaje się idealnie na korektor pod oczy z racji kremowej ale dość lekkiej konsystencji - można (ale nie trzeba) dodać kroplę rozświetlacza i jest już w ogóle bosko !!!



Misslyn - nie wiele osób chyba zna tę markę i chyba nie wiele osób sięga po ichniejsze produkty. Sama jej nie znałam dopóki nie zaczęłam pracować w HeBe (co prawda nie w każdym sklepie jest ona dostępna ... ). Poza wymienionymi czy też uwiecznionymi na zdjęciu przeze mnie paletkami, w sowjej ofercie mają świetne rzęsy czy lakiery do paznokci - zapomniała bym o świtnych kredkach do oczu - miękkie, napigmentowane, ogromny wybór kolorów, no i tzw maazki czy jak kto woli linery do brwi. Ale nie o tym dziś. Dziś chciałam pokazać Wam to co mnie zachwyciło, urzekło od pierwszego macnięcia - uielbiam te cienie. Są delikatnie, aksamitne, satynowe, kremowe ... są dobrze napigmentowane ale z racji właśnie konsystencji i wykończenia łatwo się z nimi pracuje, nawet jak bardzo się chce i nawet jak ma się dwie lewe ręce w dziedzinie makijażu można śmiało je kupić i zacząć zabawę - podjąc naukę. Będzie to bardzo przyjemne i efektowne działanie - bez plam i nieroztartych granic. Można się bawić na mokro i na sucho ... :), na mokro mają intensywniejsze kolory i lepiej się utrzymują. Istotne jest też to, że jak zmoczymy cień on wyschnie nie tracąc swoich poprzednich właściwości - wróci do tzw pierwotnego stanu. Cudowne, piękne ... Specjalnie też nie robiłam tzw słoczy, ponieważ tym paletkom chcę poświęcić osobną notatkę właśnie ze słoczami i makijażem, ponieważ na to zasługują ...


Eveline róż - o ich istnieniu chyba też nie wiele osób wie ... Eveline jest chyba jedną z najprężniej rozwijających się marek kosmetycznych i to Polskich. Mają wiele bdb kosmetyków - tusze do rzęs, lakiery do paznokci czy odżywki (co do tych opinie są podzielone ale tak to bywa z kultowymi rzeczami, jedni je kochają inni wręcz nienawidzą). Jakiś czas temu, tak właściwie całkiem nie dawno w szafach Eveline pojawiły się nowe tusze, pudry w kamieniu i właśnie róże. Dostępnych jest 6 odcieni. Ja wybrałam taki hmmm malinkowy, dość intensywny odcień, który na twarzy wygląda zaskakująco naturalnie i ładnie, subtelnie. Nie jest jakoś mocno napigmentowany, powiedziała bym, że tak w sam raz, przec co nie zrobimy sobie plamy na twarzy, ładnie się rozciera nie znikając przy tym, można stopniowo dokładać i intesyfikować kolor na twarzy. Bardzo przyzwoita jakoś za coś około 17 zł. Jeśli ich nie widziałyście serdecznie polecam zatrzymać się na chwilkę przy szafie i trochę się z nimi pomacać :).


Kolejna porcja produktów kolorówkowych to o dziwo L'oreal. Od dawien dawna nie sięgałam po produkty tej marki. Nie lubię ichniejszych podkładów, tusze też przestały oddziałowywać na moją wyobraźnię i chęć posiadania, bo niby nowe a jednak takie same. To trzeba przyznać, że te trzy są stzw strzałem w 10.
  • Liner Perfect Slim - jest perfect slim, precyzyjny, cieniutki. Świetnie się nim pracuje, mega wygodnie trzyma się w ręce. Rysuje idealną kreskę na każdym rodzaju cienia: matowy, satynowy, kremowy czy metalczny. Nie zasycha w trakcie użytkowania, nie zasycha też między jednym użyciem a drugim. Używam go od jakichś 2 miesięcy i cały czas, końcówka - gąbkowaty mazak jest nasączony jak by był nowy.
  • Kredka do brwi - występuje w dwóch odcieniach, dla blondynek i brunetek. Mamy trzy produkty w jednym: kredkę, wosk i grzebyczek. Kredka jest miękka, woskowa i już sama w sobie ujarzmia niesforne kłaki, nie ściera się. Można nią wyrysować mocną, graficzną brew wieczorową jaki delikatną, bardziej subtelną dzienną. Jest superowa, używam jej codziennie i muszę przyznać, że jest wydajna mimo swej miękkości nie zuzywa się jakoś szybko co jest dużym plusem przy cenie 30 zł
  • Lumi korektor rozświetlający: występuje w trzech kolorach, o ile mnie pamieć nie myli nr 2 jest bardzo różowy i możemy go stosować jako rozświetlacz od tak na szczyty kości policzkowych. Bardzo przyjemna lekka konsystencja, zamknięta w opakowaniu z pędzelkiem - niezaprzeczalnie rozświetlający korektor. Po nałożeniu na skórę jak by tak chłodzi skórę ...



O tym produkcie już się rozpisywałam ... ale powiem w dużym skrócie. Świetny tusz z dość dziwną szczoteczką o hydro żelowej konsystencji. Nadaje rzęsom naturalny efekt - ładnie je rozdziela i wydłuża ... 


I znów po polsku :) cienie Bell - nowości w szafie. Trzy cienie za 9,99. Ja sobie wybrałam z oferty trójeczkę brązów: ciemny brąz, kawa z mlekiem i szampański. Całkiem przyzwoite cienie satynowe.

I jeszcze coś spoza kolorówki ...



Garnier Neo Deo: nowa generacja antyperspirantu, kremowy, suchy, szybko sie wchłaniający, nie zostawiający śladów na ubraniu, przyjemnie pachnie 

Bielenda: mleczko do ciała trzy drogocenne olejki. Niby to mleczko ale nie ma aż tak żadkiej, uciekającej przez palce konsystencji. Pięknie pachnie, szybko się wchłania nie pozostawając tłustego osadu do skórze. 

Avon: serum na końcówki - nie raz i nie dwa widziałyście je u mnie. Olejkowata konsystencja ale jak na olejek dość żadka i lekka. O subtelnym zapachu. Nie obciąża włosów, nie doprowadza do ich obciążenia, przedwczesnego przetłuszcania czy też od tak przetłuszcania. Włosy nie robia się oklapniete, nie tracą swojej naturalnej objętości. Są miekkie, delikatne - takie zdrowe, łądne jak po wyjściu od fryzjera.


Tak oto prezentują się moi ulubieńcy, tym razem zaskakująco dużo nowości jakich nie było wcześniej. 
Przyleciały też moje zamówienia z Pierre Rene i z kosmetyków z Ameryki, byłam też na szkoleniu pracowy i dostałam parę gadżetów, więc zabieram się za przygotowywanie notatki o nowościach w kosmetyczce i przy okazji o paletkach Misslynowych ... (miałąm nadzieję, że dziś będzie słonecznie i uda mi się pstryknąć jakieś ładne fotki ... a ono gdzieś mnie się ukryło. Trudno !!! poradzę sobie bez niego).

Komentarze

  1. LM Loreala lubię bardzo :) Zasługuje na ulubieńca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Oj warto. Sama długo zwlekałam z ich zakupem, czekałam na jakąś promocję i się doczekałam. Teraz, chyba do końca miesiąza jest - 20% na Misslyn i paletki można przytulić w granicach 26 - 24 zł - zależy od koloru. Obie te moje 26. I powiem, że warto. Są rewelacyjne !!! Warte nawet zakupu bez promocji

      Usuń
  3. Bardzo fajne produkty, wiele z nich mnie zainteresowało. Uwielbiam puder Bourjois - mam go już długo i nadal jestem nim zachwycona. Czekam na posta o Misslynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta krótka przerwa techniczna, że tak ją nazwę - pozwoliła mi wprowadzić na bloga trochę nowości. Ja już się z nimi lekko zaprzyjaźniłam i dzielę się z wami. Puder Bourjois kupiłam właściwie dlatego, że był w promocji, że uwielbiam 123 i wreszcie chciałam się zmierzyć z pudrem. A Misslyn kocham, uwielbiam - miałam okazje go przetestować i na sobie i na swoich klientkach. Paletka 03 jest moim zdecydowanym faworytem i produktem uniwersalnym. Ale już więcej nie zdradzam i nie opowiadam - notatka pojawi się we wtorek. W poniedziałek będą nowości w mojej kosmetyczce. W weekend będzie pusto ponieważ pracuję od rana do ciemnej nocy ... a do przygotowania ładnych zdjęć potrzebne jest mi światło dzienne

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli byłeś ..., widziałeś ..., czytałeś..., oglądałeś...,
Proszę zostaw po sobie jakiś ślad w postaci komentarza ...
Jestem też ciekawa Twojej opinii na poruszany prze ze mnie temat :).
Z góry Dziękuje - Moni :*